Dorotko, z mojego doświadczenia: jako jeszcze totalnie nieuświadomiona w temacie azs, sterydów i ich skutków, trafiłam z moim 7-miesięcznym wtedy synkiem do takiego czarodzieja - homeopaty irydologa, który poza innymi specyfikami sprzedał mi tą właśnie maść. Polecił stosować również na twarz
Drugiego dnia stosowania tego cudu zadzwoniła do mnie opiekunka dziecka z informacją, że patrzy na Bartka i jest w szoku, bo zmiany znikają bardzo gwałtownie, dziecko jest wręcz chorobliwie blade. Tu zapaliła się nam czerwona lampka, maść oczywiście odstawiliśmy, przeszukaliśmy net tropiąc informacje.
Pan homeo zapytany o maść podtrzymał, że absolutnie niesterydowa, więc posłałam mu kilka ciepłych słów (normalnie grzeczna jestem).
Steryd sterydowi nierówny. Magata ma rację twierdząc, że być może pomógłby Triderm. Mniej zniszczeń, efekt zbliżony.
Wiem jedno, że w azs to, co działa błyskawicznie zwykle nie jest bezpieczne (niech mnie poprawią bardziej doswiadczeni, jeśli się mylę).
pozdrawiam